← Wróć do listy

Dzień 12. Kallham → Utzenaich [21 km]

Dziś czwarty dzień (drugiego tygodnia) naszego pielgrzymowania, a to oznacza, że połowa drogi za nami. O tym, że "żniwo wielkie, ale robotników mało" przypominały nam dzisiaj rozległe łany zbóż raz po raz mijane po drodze. A jeszcze bardziej historie usłyszane w miejscach noclegów. O księdzu, który będąc już na emeryturze, obsługuje duszpastersko 9 parafii... O wspólnocie parafialnej, która - choć jest ogromnie wdzieczna, że ma kapłana - nie pamięta już, kiedy miała u siebie księdza pochodzącego z ich kraju (obecnie proboszczem jest kapłan z Kongo, wcześniej był z Indii, a przed nim, przez długi czas - ksiadz z Polski). To jeszcze bardziej mobilizuje nas do modlitwy w intencji powołań także dla Kościoła lokalnego, dla tej ziemi, przez którą pielgrzymujemy...

W drodze znów spotykaliśmy osoby, które proponowały nam podwózkę, lub po prostu pytały kim jesteśmy i co oznacza ta nasza wędrówka. Zapraszaliśmy je do wspólnej modlitwy o powołania, ofiarowując pielgrzymkowe obrazki. O obiad na trasie zadbały dziś nasze siostry. 🌭😁 Bracia za to z wielkim zaangażowaniem troszczyli się o śniadania i kolacje w czasie, kiedy przygotowywaliśmy je sami. 🙂

Po intensywnym, ale pięknym dniu dotarliśmy do St. Martin im Innkreis, gdzie niezwykle gościnnie przyjął nas tutejszy proboszcz, pochodzący z Indii ks. Jophy Francis. Nie tylko podjął nas kolacją, ale także umożliwił... obejrzenie meczu Argentyna - Anglia, co dla fanów piłki nożnej, którzy śledzą tegoroczny mundial, było nie lada atrakcją. 😃 Kończymy dzień z wdzięcznością i nadzieją na wiele pięknych i dobrych doświaczeń również w drugiej połowie naszego pielgrzymowania.