Dzisiejszy dzień zaczęliśmy bardzo wcześnie – Mszą Świętą w Pietralunga, żeby jeszcze w przyzwoitej temperaturze ruszyć na szlak. Po kawie wychodząc z miasta zajrzeliśmy do miejsca związanego z objawieniami Matki Bożej i rozpoczęliśmy wędrówkę.
Poranki na szlaku mają w sobie coś wyjątkowego. Nawet kiedy przed nami jest 7 kilometrów pod górę, a nachylenie sprawia, że łydki zaczynają bardzo wyraźnie przypominać o swoim istnieniu, przy porannej temperaturze wszystko wydaje się… całkiem przyjemne.
Wdzięczni jesteśmy, że możemy zatrzymać się nad tym, co nas otacza. Nad pięknem stworzenia. Nad tym, co Bóg daje nam zobaczyć.
Ile razy można powiedzieć „tu jest pięknie”?
Okazuje się, że… bardzo wiele.
22 km, góry, upał mimo to na miejsce noclegowe dotarliśmy ok 13:00
Teraz regeneracja przed jutrzejszym, najdłuższym odcinkiem. Kolejny postój Valfabbrica. A za dwa dni Asyż!















