Z Rieti wyruszyliśmy o godzinie 6.00. Droga była spokojna, ale na pierwszym postoju spotkała nas burza. Nastąpiła zmiana pogody i choć później nie padało, to temperatura stała się sprzyjająca dla dalszego marszu. Dzień był trudny, bo pokonaliśmy, przy nawarstwiającym się zmęczeniu, 32 km. A jeśli niektórzy pomylili drogę i musieli wracać na właściwy szlak, to droga ta jeszcze bardziej się wydłużyła. To pielgrzymkowe doświadczenie z pewnością uczy nas głębszego spojrzenia na życie, bo dotykamy tu naszej słabości i zmęczenia, a każda błędna droga, którą obraliśmy, dużo kosztuje.
Po południu dotarliśmy do Poggio Moiano. Mszy Świętej na koniec przewodniczył ojciec duchowny Wojciech Kruszewski, a kazanie wygłosił diakon Jakub Ciesielski, który podkreślił, że wdzięczność i otwartość są fundamentem, na którym buduje się prawdziwą miłość.
Dzisiaj na kolację czekała na nas pyszna lasagne, po której, zmęczeni całym dniem, niemal momentalnie niemal wszyscy poszliśmy spać.




























